sobota, 2 września 2017

Mój własnoręcznie robiony "planner" ?


Cześć, z racji takiej że wakacje dobiegają końca i czas wracać do szkoły dzisiaj pokażę wam mój Bullet Journal. (Trzeba troszkę ogarnąć po wakacjach i być zorganizowanym zwłaszcza, że czeka mnie liceum) Można kupić do tego specjalny notes lub zwykły zeszyt. Ja mam zwykły zeszyt z żółtymi kartkami oraz kropkami.
Bullet Journal nie jest dla wszystkich, nie każdy ma czas oraz chęć do zrobienia jego. Trzeba poświęć trochę czasu, a z tego względu że były wakacje to zaczęłam go robić miesiąc wcześniej.

Może zanim pokażę Ci mój notes, opowiem troszkę o nim.


Jest to nic innego jak własnoręcznie robiony planner, kalendarz. Robisz go według uznania. Na czym chcesz oraz jak chcesz. To jest twój notes, więc zrób go na swój sposób. Najważniejsze jest, aby Ci się podobał. Jeżeli nie masz pomysłu, na pewno znajdziesz duuużo inspiracji na youtubie jak i w internecie.
Dużo inspirowałam się z kanału Eviti. Bardzo przyjemnie oglądałam jej filmy, więc wydaje mi się, że dzięki niej robię swój własny Bujo.
Ogółem robię już drugi, natomiast mój pierwszy nie był rewelacyjny. Teraz naprawdę się staram, rysuję, oraz ćwiczę różne czcionki.
Za pierwszym razem wybrałam czysty zeszyt, bez kratek i linii. Wspomagałam się taką kartką, zobaczycie ją poniżej ponieważ totalnie nie wiem jak się nazywa. Nie starałam się tak bardzo. Zaczęłam go  od lutego tego roku w ferie zimowe. Sądziłam, że pomysłów mi nie braknie i szybko uzupełnię go na dalsze miesiące. Niestety pomysły po paru miesiącach zanikały, a ja już powoli nie wiedziałam co robić i troszkę to mnie zniechęciło. Spięłam tyłek i wymyśliłam różne pomysły na tygodniówki. Jak patrzę teraz na nie to nawet nie wiem dlaczego tak brzydko to zrobiłam.

Okej. Zazwyczaj na początku Bujo jest indeks ( inaczej spis treści, żeby szybko można było odnaleźć daną stronę). Potem zaczynacie jak chcecie. Następnie u mnie jest klucz i kalendarz roczny 2017/2018 od września do czerwca. Potem zaczynają się tygodniówki, a w tej tygodniówce są różne habit trackery, znajduję się również w niektórym miesiącu pielęgnacja cery, czy sleep tracker. Będę zapisywać również fajne pisosenki, seriale ktore oglądam.

Wydaje mi się, że w końcu czas na zdjęcia, ale muszę Cię uprzedzić.
 W stronie tytułowej aktualnie nic nie przychodzi mi do głowy aby skończyć ją idealnie dlatego wygląda tak biednie. Jeżeli zdecydujesz się na robienie BuJo, pamiętaj MA TO BYĆ PRZYJEMNOŚĆ, nie zmuszaj się.









           tygodniówka września

           tygodniówka października

każdego dnia będę zaznaczała kwadracik, aby wiedzieć kiedy  ostatnio używałam maseczki lub czy jestem regularna w pielęgnacji
( inspiracja z kanału Kobieta z pasją )

tutaj chyba nie muszę tłumaczyć, po prostu będę spisywać różne piosenki

 w time trackerze, chodzi o to że codziennie będziemy zaznaczać kwadracik danego koloru że np.zielone to szkoła, a niebieskie to sen, a czerwone dom i dzięki temu będę wiedziała ile śpię oraz spędzam czasu w domu czy poza domem.

 to jest właśnie ta kartka, dzięki niej tabelki oraz inne rysowane linie będą proste, ponieważ kartka przebija linie i kratkę


tasiemki oraz naklejki są z biedronki


Jeżeli macie jakieś pytania, śmiało piszcie je w komentarzach.
A może macie jakieś fajne, ciekawe tematy na bloga które chcielibyście aby pojawiły się u mnie?

czwartek, 13 lipca 2017

Niby ta sama, a tak naprawde inna


Każdy postrzega mnie inaczej. Rodzice, bracia, przyjaciele, nauczyciele, osoby które mimo, że mnie nie znają wiedzą jaka jestem. Niby cicha myszka, a tak naprawdę potrafię być bardzo nie ogarnięta. Dużo gadam ? To zależy. Rodzice powiedzą tak, braci potrafię tym zdenerwować, przyjaciele raczej wytrzymują, a nauczyciele, znajomi oraz osoby z którymi w ogóle nie gadam powiedzą zupełnie co innego. Nie należę do osób które "wyłaniają się z tłumu" i znajdują nowych znajomych. Akurat w tym mam problem. Nie potrafię od tak zacząć z kimś gadać. Za bardzo we mnie nieśmiałości. Oczywiście staram się, żeby było coraz lepiej i pokonała swoją barierę. Jakoś mi to jeszcze nie wychodzi. Na końcu szóstej klasy, chciałam aby być bardziej śmielszym w gimnazjum. Nie długo kończę tę szkołę i nadal nic. Czasami uda mi się "rozerwać" przed nowymi osobami, ale to raczej rzadkość. Ludzie często mówią "Bądź sobą, nie udawaj nikogo innego". Jestem sobą.
Słowa to nie tylko literki razem posklejane. Te "małe literki" mogą zranić dość mocno. Nie tylko ludzi słabych, również ludzi silnych, pewnych siebie. Załamią się, bo ktoś wyrzucił z siebie jakieś nie miłe słowa. To boli, to bardzo boli.
Nie jestem święta, nie pochlebiam wojeo zachowania. Czasami potrafię być nie miła, ale umiem się do tego przyznać i skończyć w odpowiednim czasie, teoretycznie nie pokazując tego.
Ludzie, którzy nie potrafią się z siebie śmiać, nie powinni zaczynać od innych.
Ja umiem, lubię się śmiać i wiem, że tego się nie wstydzę.
Wszędzie cicho, a nagle ta "nieśmiała" dziewczyna zaczyna śmiać się głośno. Umiem rozbawić innych moim specyficznym śmiechem i to będzie MÓJ NOWY SPOSÓB NA POZNAWANIE NIEZNAJOMYCH.
Nie no taki żarcik.










poniedziałek, 12 czerwca 2017

Korzystam z ostatnich chwil dzieciństwa.


Tak po prostu zaczynam pisać. Włączyłam muzykę i jestem skłonna do działania. Tak klimatycznie się czyje, aż dziwnie. Jakbym miała się zaraz popłakać. Lubię pisać, muszę to przyznać. Mam też "zniechęty". Postanowiłam, że będę robić posty do przodu ? Coś w tym stylu. Od września jestem w ostatniej klasie gimnazjum, a za około cztery miesiące ją kończę. Testy tuż, tuż, a ja zamiast się uczyć leżę i obijam się. A to, bo nie mogę się skupić, ściany są ciekawsze, jestem zmęczona, nie wiem od czego zacząć. W końcu co do czego przyjdzie z myślą, że umiem olewam to. A potem dziwie się, że znowu dostałam trójkę. Znienawidzoną ocenę, która ostatnim czasem mnie prześladuję. Również w czerwcu kończę szesnaście lat w co w ogóle nie wierze. Dwa lata i osiemnastka. Takie powolne wkraczanie w dorosłość.  Jeszcze nie jestem przygotowana na to. Pamiętam czasy kiedy razem przyjaciółką bawiłam się w dom, szkołę, biuro czy inne tego typu zabawy. Chętnie wróciłabym do tych czasów. Pomyśleć, że moja mama w moim wieku jeszcze się bawiła. Oczywiście, nie ma co zaprzeczać gdyż mogłabym jeszcze to robić, lecz to nie jest to co kiedyś. Czuję się przy tym staro. Również oglądam bajki i czuję, że nigdy z tego nie wyrosnę, są coraz gorsze co niektóre. Brakuję mi kilku bajek w tv, dlatego czasami oglądam na yt. Czasy się zmieniają i to bardzo. Ostatnim czasem kupiłyśmy sobie nawet piasek kinetyczny. Rozważaliśmy nad kupnem praktycznie cały dzień, aż w końcu to zrobiłyśmy. Nie wiem czy było to trafne, bo raz się pobawiłam i odłożyłam. No nie ma się czemu dziwić, zawsze tak robiłam. Byłam, jestem i będę dzieckiem.  Czasami nie mogę patrzeć na dzieci z podstawówki, mające telefony. Pamiętam, że zawsze w tym wieku chciałam mieć też taki telefon tylko i wyłącznie po to aby pobrać 'Pou" lub "Subway Surfes".

DZIECIŃSTWO - Najlepszy okres w życiu! Korzystaj póki możesz.















piątek, 2 czerwca 2017

Recenzja czarnej maski + domowy sposób

Ceeeść! Dawno się z wami nie witałam i to jest naprawdę fantastyczne uczucie. Miałam dość długą
'przerwę'. Mega zatęskniłam za dodawaniem postów. Ostatnim czasem zajęłam się troszkę wyglądem oraz pisaniem. W końcu zalała mnie fala weny na posty oraz robienia zdjęć, więc skorzystałam z tego. Przez jakiś czas posty powinny być regularnie, u mnie jeszcze tego nie było. Dzisiaj zamiast żmudnym pisaniem dlaczego mnie nie było i innych żenujących pytań i odpowiedzi co do tego, stwierdziłam że zrobię recenzję czarnej maski. Zapewne ful tego już jest na necie, jednak chciałam to zrobić. Ogółem powiem wam, że to robiłam już dawno, jakiś miesiąc temu jak nie więcej. Nie byłam jeszcze gotowa, aby wrzucać wpisy. Jest to moja druga recenzja na blogu. Zamierzam jeszcze tego typu posty wrzucać na bloga, lecz nie oczekujcie że będzie to coś fenomenalnego. Nie jestem dobra w pisaniu recenzji, bynajmniej tak mi się wydaje. DOBRA! Rozpisałam się trochu, przejdźmy do rzeczy. Maseczkę zamówiłam na allegro za około 6-7zł, wygląda ona tak:
Szczerze? Oczekiwałam czegoś lepszego. Produkt sam w sobie jest ok. Natomiast kupiłam ją z myślą nad zaskórnikami oraz wągrami które spoczywają na moim nosie. Wyglądają okropnie i miałam nadzieję, że mi choć odrobinie wyciągnie te cholerstwa. Zauważyłam jedynie, że maleńko mi powyciągało i to jeszcze jakieś takie, prawie nie widoczne.
PLUSY *cena
MINUSY * nakładając produkt dość grubo ściągało się to tak delikatnie, że efekt był niezadowalający *bardzo lejący się, wiec trzeba uważać aby nic nie pobrudzić. Coś mało tych plusów i minusów, jakoś nie mogę więcej znaleźć. No po prostu ujmę to tak, EFEKT BEZNADZIEJNY. Już lepsza okazała się maseczka domowej roboty, a przepis na nią wam dam pod koniec wpisu. Któregoś dnia kupię maseczkę również czarną, ale z firmy PILATEN. U mnie w mieście dowiedziałam, że są w drogerii po 2.99 takie małe saszetki na 1-2 razy. Może okaże się lepsza. Może. Oczywiście to moja opinia co do tego produktu. Nie sprawdził się na mojej skórze i no tak to sie kończy jak jakieś chińskie gówno zamawiam. Może u was się akurat ta maseczka sprawdziła. Dajcie znać czy używaliście tej, a może innej? Jakie efekty? Piszcie, bo jestem serio ciekawa, a domyślam się że większość z was testowała tę maskę.





DOMOWY SPOSÓB (ZDJĘĆ NIE MAM, BO NIE MIAŁAM TEGO W PLANACH)

Potrzebne będą wam: -mleko
-żelatyna Około 1 łyżkę żelatyny wymieszać z trzema (chyba) łyżkami mleka. Dać do mikrofalówki, aby żelatyna CAŁKOWICIE się rozpuściła. Po podgrzaniu, chwilę poczekać aż lekko ostygnie. Nie czekajcie zbyt długo, bo wam zastygnie, dość ciepłą musicie na twarz nałożyć. Ja przystawiłam ją do okna aby szybciej ostygła, Tak sobie patrzę, a ona już mi tak "zgluciała". Trzymamy tak długo, dopóki nie wyschnie. Efekt nie był jakiś WOOOOOW, ale był o wiele lepszy niż przy tamtym produkcie. OSTRZEGAM!!!! PO WYJĘCIU Z MIKROFALÓWKI OKROPNIE ŚMIERDZI. Mam nadzieje, że wyszło nawet ok. Następny post niedługo, do zobaczenia;)

poniedziałek, 24 października 2016

Jesień 2016

Hejka!


Dawno mnie nie było, wiem. Planowałam napisać szybciej, ale nie wyszło. Z racji takiej, że zaczęła się jesień wybrałam się z przyjaciółką na zdjęcia. Głównym modelem będzie Aronek. Pies Oli.
Większość zdjęć zamieszczonych w tym poście są mojego autorstwa, natomiast reszta przyjaciółki:)  Bez przedłużania zapraszam do oglądania.

















sobota, 13 sierpnia 2016

Zanim się obejrzysz już może tego nie być.


Wstając rano z łóżka, czując tę niechęć podnoszenia się. Oczy za mgłą, usta sklejone, ręka zdrętwiała. Idąc do łazienki, patrząc w lustro widzę siebie. Zaspaną, naturalną siebie. Włosy rozczochrane, każdy kosmyk w inną stronę. Czując się źle, zaczynam przemywać twarz zimną wodą, mydło, szczoteczka, pasta. Wracam do pokoju, ścielę łóżko, ubieram się i idę przygotować śniadanie. Kroję bułki, i daję żółty ser, oczywiście nie zapominając o maśle. Wkładam na talerz i idę oglądać telewizję. Potem sprzątam i umawiam się na 12 z przyjaciółka w parku. Kiedy już jestem blisko słyszę odgłos nadjeżdżających aut. Nagle samochód zaczyna głośno hamować. Pisk opon przestraszył mnie aż odskoczyłam. Odwracam głowę, a tam moja przyjaciółka, leży na ulicy nie przytomna. Krew była wszędzie. Szybkim tempem podbiegłam, wyciągając telefon. Po policzkach ciekły mi łzy.Chciałam zadzwonić na 112, lecz zrobił to  ktoś inny.




To odgłos mojego alarmu, który wyciągnął mnie ze snu.

Chcąc wyłączyć budzik, otarłam łzy ręką. Położyłam się jeszcze na chwilę i odetchnęłam z ulgą. Próbowałam nie myśleć, ale to niewykonalne. Byłam bliska płaczu, lecz nie pozwoliłam na to. Chciałam być twarda i nie myśleć o tym, że coś takiego mogłoby się wydarzyć. "To tylko cholerny sen". Powtarzałam cały czas, lecz nie dochodziło to do mnie.







wtorek, 5 lipca 2016

Wosk do brwi - Recenzja


Heej! Dzisiaj mam dla was krótką recenzję produktu, który sprawdził się u mnie znakomicie.




 Mowa tu o wosku do brwi z biedronki. Od dłuższego czasu szukałam coś do moich brwi, gdyż są bardzo jaśniutkie. Zawsze gdy szukałam jakiejś kredki była ona po prostu droga i nie wiedziałam czy dany kolor będzie pasował do mnie i czy jest dobrej jakości, więc za każdym razem odpuszczałam i szukałam dalej.
Pewnego dnia będąc w biedronce, poszłam na dział z kosmetykami. Zobaczyłam 3 produkty do brwi, każdy w innym odcieniu. (Na opakowaniach pisało: Blondynka, Szatynka, Brunetka.) Ja wybrałam dla blondynki.
Oczywiście nie kupiłam tego produktu w ten dzień, kiedy ujrzałam go pierwszy raz na oczy. Dużo myślałam czy warto go kupić. Jednak stało się i kupiłam. Nie żałuję tego, ponieważ sprawdził się bardzo dobrze.







Plusy: Dobrze oraz wygodnie sie nakłada, jego cena nie jest wysoka, ma ładny, naturalny kolor

Minusy: Jeżeli używa się go bardzo często szybko się kończy oraz po przetarciu np. ręką może troszkę zejść kolor, ale wydaje mi się że tak jest w każdym produkcie tego typu

Cena: około 10-11zł (nie pamiętam dokładnie)
nr: 01
                             
                                 PRZED                                                                         PO



Zdjęcie z jedną pomalowaną brwią.

Jestem bardzo zadowolona z efektu.
Oczywiście sprawdził się on w 100% i mogę go jak najbardziej polecić.
Nie mówię, że dla każdego będzie świetny, ponieważ to moja opinia jak u mnie się sprawdził. Zawsze można spróbować :)
A wy co sądzicie ? Czekam na wasze komentarze;)

Dajcie znać czy podobała wam się moja pierwsza recenzja, może kiedyś będzie ich więcej :* Do zobaczenia